Widzimy często spacerując po parku, pewne drzewa, dziwne, jakby pobielone. Tak, mam na myśli brzozy.
O brzozie mówiono niegdyś że jest drzewem mądrości. A to ze względu na liczne lecznicze właściwości. Od wielu stuleci sok z brzozy stosowany był w leczeniu szkorbutu. Jak wiemy, przyczyną szkorbutu jest niedobór witaminy C.
Okazuje się, że picie soku z brzozy ma o wiele więcej profitów. Ciekawe.
Obecnie, czyli wiosną, sok z brzozy jest najbardziej wartościowy. Warto więc to wykorzystać. Sok działa wzmacniająco na nasz organizm, doskonale go oczyszcza, dodaje nam energii. Oprócz wspomnianej witaminy C zawiera flawonoidy o działaniu antyoksydantów, zawiera również wapń, siarkę, magnez, sód i potas. Świeży sok zawiera również miedź, cynk, mangan oraz żelazo.
Kardiolog http://rankinglekarzy.pl/lekarze/Lebork upomni się o sok z brzozy uzasadniając jego przeciwmiażdżycowe działanie. I wspominając, że ten pomaga w obniżeniu cholesterolu we krwi. Korzystne działanie soku w leczeniu kamicy nerkowej z pewnością podkreśli urolog, czy nefrolog http://rankinglekarzy.pl/lekarze/Dzierzoniow.
I jak co dzień mijamy pobielone drzewa nie zdając sobie sprawy, z tego, że mogą one dać nam sporo więcej, niż tylko ciekawy element krajobrazu. Niezwykle wartościowy sok.
Reumatolog Warszawa poleci nam picie soku z brzozy przy leczeniu choroby zwyrodnieniowej stawów oraz chorób reumatycznych.
Pozyskanie soku nie jest trudne. Nacinamy drzewo zaczyna wyciekać sok, zbieramy w specjalny sposób, w odpowiednio zainstalowanym pojemniku. Aby terapia była skuteczna, winna być systematyczna. Wystarczy że potrwa około 3 tygodni. Sok pijemy na czczo.
Z brzozy też pochodzi popularny słodzik, ksylitol.
Też jestem ciekaw, czy przewlekłe zapalenie trzustki stanowi bezpiecznym picie soku z brzozy, albo słodzenie ksylitolem, zwłaszcza przy cukrzycy.
Cóż, przeszczep trzustki nam nie grozi, zatem pijmy śmiało sok z brzozy. Polecam wszystkim.
Drzewa jakby pobielone
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
